Karta
Spódnica "bananowa"
| Nazwa | Wartość |
|---|---|
| wytwórnia | Zakłady Przemysłu Odzieżowego "Latona" |
| data powstania | XX. 70. 1. poł |
| miejsce powstania | Polska - Ozorków |
| technika | szycie maszynowe |
| materiał | bawełna, wiskoza |
| wymiary | talia74,0; biodra 96,0 cm x 111,0 cm |
| prawa autorskie | domena publiczna |
| numer inwentarza | CMW 13199/O/1591 |
opis
Pochodzący z 1 poł. lat 70. XX w. obiekt to tzw. spódnica „bananowa”, zwana potocznie „bananówą”.
W ów dekadzie, obok sukienek czy spódniczek mini, niezwykle modna była długość maxi. Właśnie w tej długości występowała „bananówa”.
Szyta była z klinów przypominających skórkę z banana, stąd jej nazwa. Spódnica ujęta była w talii w pasek, a od pasa delikatnie rozszerzała się ku dołowi. Od swej użytkowniczki wymagała nienagannej sylwetki, ponieważ opierała się mocno na biodrach. Kliny miały formę wydłużoną, krojone były spiralnie, a ich charakterystyczne owalne wykończenie na dole, tworzyło po zszyciu charakterystyczne falujące wyzębienie. Spódnica pięknie „pracowała” w ruchu, stąd też jej niebywała popularność. Tym z pań, którym nie udało się upolować jej w sklepie, pozostawało domowe szycie. Przed imprezą choćby ręczne, grunt by w modnej „bananówie” się pokazać. Niezmiernie cenny okazywał się wtedy wykrój z niemieckiej Burdy (miesięcznika z wykrojami do skopiowania, wydawanego przez około 70 lat, w blisko 100 krajach i tłumaczonego w 17 językach). Wykroje kopiowano na potęgę, a że w sklepach zalegały głównie elany i bistory, to do szycia spódnic „bananowych” wykorzystywano domowe zasłony, obrusy i poszewki. Ważne, by kliny, których było przeważnie 8 sztuk, były dopasowane kolejno po sobie z kontrastujących kolorystycznie tkanin.
Spódnica „bananowa” w historii mody polskiej zapisała się dzięki Maryli Rodowicz, która w 1973 r. w trakcie Międzynarodowego Festiwalu Piosenki w Sopocie zaśpiewała swój największy wówczas przebojów. Artystka wystąpiła w biało-niebieskiej „bananówie”, na której białych klinach widniały napisy „Małgośka”. Popularność występu spowodowała, że na ulicach miast pojawiły się liczne interpretacje ów kreacji. Producenci odzieży, na potrzebę rynku, zareagowali z dużym opóźnieniem i kiedy jednakowe w zasadzie „bananówy” uszyte z kretonu w łączkę zalały półki Domów Centrum, w mniemaniu śledzących modowe nowinki dam, były już szczytem obciachu.
Marta Galik


