Karta
Szatkownica do kapusty
| Nazwa | Wartość |
|---|---|
| data powstania | XX. 60 |
| miejsce powstania | Polska - Łódź |
| technika | wyrób rzemieślniczy |
| materiał | drewno, stal |
| wymiary | 21,5 cm x 30,0 cm x 134,0 cm |
| prawa autorskie | domena publiczna |
| numer inwentarza | CMW 22049/S/383 |
opis
Szatkownica duża, drewniana z siedmioma ostrzami i przesuwaną drewnianą szufladą. Szuflada zamocowana w dwóch umieszczonych wzdłuż krawędzi deski korpusu szynach. Szyny z drewna przymocowano wzdłuż prostokątnego odcinka deski, pośrodku którego znajduje się gniazdo z czterema ostrzami. Pozostała część deski korpusu została delikatnie wcięta po bokach i koliście zakończona.
Najczęściej jedną szatkownicą szatkowano kapustę dla wszystkich mieszkańców domu czynszowego. Jeśli szatkownica „była na stanie” domu, wtedy jeden z sąsiadów (właściciel tego przyrządu) szatkował odpowiednio przygotowaną kapustę, ale bywało i tak, że specjalnie przychodził mężczyzna z szatkownicą i oferował mieszkańcom domu swoją usługę.
Szatkowanie kapusty było prawdziwym rytuałem. Musiało być wykonane najpóźniej do końca października, gdyż później mogłaby kapusta się zepsuć, a nie ukisić. Mężczyźni i kobiety zbierali się wspólnie i przygotowywali kapustę do zakiszenia.
Wspólna praca bardzo zbliżała ludzi w dawnych czasach. Była też okazją do towarzyskiego spotkania. Wypełniony pracą czas umilały sąsiedzkie rozmowy lub wspólne śpiewanie. Najpierw obierano kapustę z brudnych i uszkodzonych liści. Później usuwano z główek tzw. głąby. Stanowiły one atrakcję dla uczestniczących przy kiszeniu dzieciaków, które się owymi głąbami zjadały. Rozkrawano główki na połowy i drobno szatkowano. Kiedy już kapusta była pokrojona, jeden z mężczyzn przygotowywał się do jej ubijania. W drewnianym cebrzyku z klepek, w gorącej wodzie długo moczył nogi. Nie obyło się bez dokładnego obcięcia paznokci. Po wytarciu nóg dwóch silnych mężczyzn brało mającego deptać kapustę i przenosiło go do beczki. Czasem bywało i tak, że czynność ubijania zlecało się jednej z kobiet. Musiała ona nie tylko porządnie wyszorować nogi, ale także przyodziać się w strój – białe kalesony, koszulę z długim rękawem, kobieta zakładała spódnicę. Bez względu na płeć, obowiązkowo zakładano chustkę na głowę, by do kapusty nie dostał ani jeden włos.
Teraz rozpoczynał się prawdziwy rytuał. Poszatkowaną kapustę umieszczano w wanienkach, baliach, kotłach zwykle używanych do prania lub kąpieli, a następnie wrzucano ją warstwami do beczki, warstwy kapusty miały ok. 10 cm grubości. Każdą warstwę doprawiano solą, ziarnistym pieprzem, liściem laurowym, zielem angielskim i suszonymi łodygami z kopru, a ubijający deptał wszystko co sił w nogach. Kapusta musiała być solidnie udeptana. Z racji metody, jaką wykonywano tę czynność, było to zajęcie wesołe i nastręczało dużo zabawy. Nieraz gdy sól, którą przesypywano warstwy poszatkowanej kapusty zaczynała „szczypać” w nogi, na których mogły być jakieś zadrapania – wówczas wykonujący tę czynność piszczał i podskakiwał jak oparzony, ale nie wolno było przerwać pracy przed jej ukończeniem. Następnie beczkę ustawiano w ciepłym miejscu, nakrywano drewnianą pokrywą i dociskano ciężkim kamieniem. Kapusta tak przygotowana wymagała dalszej cyklicznej (raz w miesiącu) pracy. Polegała ona na usuwaniu gromadzącej się pleśni i czyszczenia z pleśni i nalotów przykrycia.
Anna Dąbrowicz


